Jak WoW zrujnowal moje życie?
![]() Napisany przez Serail on Sep 27, 2010 22:14 (Sep 27, 2010 22:14) |
Jak WoW zrujnował moje życie? Intro 24 listopada 2004 roku nastała nowa era w świecie gier MMORPG. Cóż takiego stało się owego dnia? Na to pytanie z łatwością odpowie 11 milionów graczy na całym świecie*, którzy od tamtej chwili zaczęli stopniowo przekształcać się w mieszkańców świata World of Warcraft. Z czym to się je? Na początek wypada przypomnieć, czym tak właściwie jest ten cały WoW. Otóż, został on wyprodukowany przez Blizzard Entertainment, by dać możliwość graczom z całego świata ponowne przeniesienie się do krainy Azeroth, którą starsi gracze zapewne pamiętają z takich gier jak WarCraft III: The Frozen Throne czy poprzedniczek. Pomimo tego, że zażegnano niebezpieczeństwa zagrażające Azeroth, to po kilku latach problem powrócił w znacznie większej skali. Dwie grupy zwane także Sojuszem i Hordą postanowiły raz na zawsze rozwiązać odwieczny problem - do kogo należą owe ziemie. Ludzie, krasnaludy, nocne elfy i gnomy zawiązały się przeciwko Taurenom, orkom, nieumarłym oraz trollom. Siły są wyrównane, dlatego decyzja każdego nowego gracza może przesądzić o tym, na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa. Zdobywanie popularności Na czym polega fenomen World of Warcraft? Dlaczego akurat ta gra stała się drugim domem dla milionów graczy? Długo zastanawiałem się nad wyjaśnieniem tej kwestii, jednak w końcu doszedłem do kilku wniosków. Po pierwsze, WoW rozgrywa się w znanym i lubianym przez sympatyków gatunku uniwersum – Azeroth. Ludzie odczuwają sentyment do czegoś, przy czym miło spędzili czas, a jeśli producenci obiecują fanom, że ci mogą powrócić do swej ukochanej krainy i przebywać w niej non stop, to warto poświęcić te drobne nakłady finansowe na abonament i przyjemnie zabić czas. Oprócz tego należy pamiętać, że Blizzard jest firmą z wyrobioną już marką, zatem od dnia premiery gry wiadomo było, że WoW posiada profesjonalny support oraz stopniowo będzie rozbudowywany. A czego od gry MMO chcieć więcej? Oprócz tego olbrzymi i klimatyczny świat, genialne - choć zdaniem niektórych odrobinę przesłodzone – wykonanie to magnes na wygłodniałych takich zabawek graczy. Od tego się zaczęło Jak już wspomniałem na początku artykułu, według doniesień prasowych, wirtualny świat Azeroth zamieszkuje obecnie ponad 11 milionów istot, dzięki czemu populacja w tym „państwie” jest znacznie większa niż w Grecji, Belgii, czy Czechach. Gdyby zatem Azeroth istniało naprawdę, znajdowałoby się ono w pierwszej setce na liście najludniejszych krajów świata. Nie trudno się domyślić, że wśród tych wszystkich ludzi można spotkać takich, dla których uniwersum gry stanie się ważniejsze od tego realnego świata. Nie ukrywam też, że głównym przesłaniem tego tekstu jest właśnie pokazanie wam, czym może się skończyć takowa postawa. Zacznijmy zatem od przykładów znalezionych na oficjalnym forum WoW, gdzie gracze ostrzegają swoich kolegów przed tym, co może ich spotkać. Osidiuss: „To wszystko zaczęło się, kiedy znudzony siedziałem w domu czekając na powrót mojej dziewczyny z pracy. Mnóstwo kasy przepuszczałem w barach, pijąc z przyjaciółmi. Perspektywa spędzenia w ten sposób reszty życia nie przypadła mi do gustu, zatem zacząłem szukać alternatywy. Potrzebowałem zajęcia, które zapewniłoby mi 4-5 godzin zabawy dziennie i nie kosztowałoby mnie majątku. Wtedy natknąłem się na informację o WoW. Najpierw pobrałem 10-dniową wersję trial, aby sprawdzić czy gra mi się spodoba. Było świetnie – czas upływał szybko, a zanim zdążyłem się obejrzeć nadeszła pora odebrać moją dziewczynę z pracy. Wyszliśmy gdzieś na miasto, coś zjeść i wypić. Wtedy też podzieliłem się z nią moim nowym odkryciem. Opowiedziałem jej o World of Warcraft, a ona ucieszyła się z tego, że już nie będę szlajał się po barach. 10 dni wersji trial minęło bardzo szybko. W tym czasie zdążyłem znaleźć dwójkę przyjaciół, z którymi razem wykonywaliśmy zadania. Wyruszyłem więc do sklepu, żeby kupić pełną wersję gry. Wszystko układało się świetnie, a każdy był zadowolony. Wkrótce przestałem wychodzić z moją dziewczyną, bo zaraz po odebraniu jej z pracy śpieszyłem się do domu, żeby wykonać ze znajomymi kilka questów. Moja narzeczona prosiła mnie o zrobienie kilku drobiazgów w domu. Coś w stylu pozmywać naczynia, posprzątać w pralni, itd. Oczywiście nie miałem na to czasu. Po miesiącu grania doczekałem się pierwszej kłótni. Moja wybranka wściekła się na mnie za to, że nie pozmywałem po sobie naczyń i nie poukładałem ubrań w szafie. Nic groźnego, zwykła sprzeczka. Nadeszły święta. Zorganizowaliśmy sobie wypad w góry i tam bawiliśmy się świetnie. Tam też poprosiłem ją o rękę, a ona przyjęła moje oświadczyny. Wszystko szło w dobrym kierunku. W styczniu osiągnąłem 60 poziom. Ślęczałem nad komputerem do drugiej w nocy, żeby to osiągnąć i wreszcie ściągnąć Burning Crusade. Praca przerodziła się w męczarnię. Wyczekiwałem momentu, kiedy wreszcie wrócę do domu, żeby znów expić i zdobywać coraz więcej złota. Przyjaciele, kiedy mnie spotykali pytali mnie, co się stało, że nigdzie nie wychodzę. Wymyślałem wtedy jakieś głupie wymówki, byleby tylko zaoszczędzić trochę czasu i grać więcej. Przestałem robić cokolwiek w domu, jadałem przy komputerze i tam też zostawiałem resztki, ale w końcu osiągnąłem 70 level. Myślicie, że to był koniec? O nie, wtedy odkryłem coś nowego – rajdy. Siedziałem do późna, żeby móc dłużej pobyć w świecie WoW. Moja dziewczyna zaczęła wracać do domu sama, bo mi szkoda było czasu na odbieranie jej. Kłótnie z nią stały się coraz częstsze. Byłem rozdrażniony faktem, że ona nie rozumie, że mam rajd i nie miałem czasu przyjść po nią do pracy... następnego dnia zresztą też nie miałem. Przyjaciele przestali dzwonić, a ja zaraz potem zmieniłem miejsce pracy, bo obecne wydawało mi się niesamowicie nudne. To był błąd. Nowe zajęcie było gorsze, ale przynajmniej musiałem odpękać tylko osiem godzin i resztę mogłem poświęcać na World of Warcraft. Moja dziewczyna poznała nowych przyjaciół i to z nimi zaczęła spędzać swój wolny czas. Beze mnie. Przynajmniej mogłem grać w spokoju – bez kłótni. Dom po pewnym czasie zaczął wyglądać jak śmietnik, a ona wydawała się zmęczona tym, że wszystko jest na jej głowie. Wtedy tego nie potrafiłem dostrzec, przecież byłem pochłonięty rajdami. Wtedy stało się coś dziwnego. Mój przyjaciel, którego poznałem na początku gry odszedł. Przestał grać z WoW. Nie potrafiłem zrozumieć dlaczego. Po 8 miesiącach moja przyszła żona przyszła do domu z dwoma butelkami piwa. Jak się okazało, to był dzień jej urodzin. Powiedziała do mnie „Chodź tutaj i weź jedno, muszę z tobą porozmawiać. Jutro się wyprowadzam, nie zostanę tutaj ani chwili dłużej.” Nie mogłem pojąć, co ją do tego skłoniło. Teraz już wiem, ale jest za późno. Nie wychodziłem z nią do baru od jakichś dwóch miesięcy. Na imprezę nie zabrałem jej od około pięciu. Ślub anulowano, dziewczyna odeszła, przyjaciele nie dzwonili już od tygodni, a praca była do bani. Teraz jestem sam. Co mi pozostało? Grać w World of Warcraft oczywiście! Teraz już nikomu nie przeszkadza to, że spędzę przed komputerem całą noc, nikt nawet nie przejmie się tym, jeśli przed komputerem umrę. Nie winię Blizzarda za to co się stało. To wszystko moja wina. Obwiniam się za to, że przez blisko rok byłem ślepy na wszystko wokół. A teraz wybaczcie, napisałbym więcej, ale śpieszę się na nocny rajd. " Taką wiadomość można znaleźć na europejskim forum gry. Takich i podobnych historii są w internecie setki. Bardzo łatwo znaleźć je chociażby na YouTube. Jak WoW zrujnował moje życie #1 Jak Wow zrujnował moje życie #2 Przypadków uzależnień od World of Warcraft jest na całym świecie zdecydowanie zbyt wiele. O skali problemu świadczyć może chociażby powstanie instytucji, która nazywa się WoW Detox. Zapewne pomyśleliście, że taka inicjatywa jest niepotrzebna? Może i tak, ale ponad 45 tysięcy byłych graczy, którzy są uczestnikami projektu mają inne zdanie na ten temat. Podsumowanie Nie chcę żeby ktokolwiek źle mnie zrozumiał. Nie twierdzę, że gracze w WoW to uzależnieni i samotni ludzie, lecz przestrzegam wszystkich przed tym, co może się stać, jeśli zapomnimy o tym, który świat jest prawdziwy, a który fikcyjny. Opowieść Osidussa powinno być przestrogą dla każdego z nas. *Dane opublikowane przez VideoGameBlogger na rok 2008. |
| Komentarze |
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||








Mar 24, 2012 10:39:57 (
55 dni temu
)
. Moi koledzy już nawety zpomnieli o moim istnieniu a ja siedzac w szkole czy tez w kosciele itp. myslałem jak na pójdzie raid i tak dalej. Kiedy grałem tata zaczał grać zemna i graliśmy w dwóch w dawaliśmy około 200 co 2mieśiace , kiedy pewnego dnia stało się coś strasznego mój tata spedzał na grze noce i dostał zawał serca ,to był znak który pomógł mi się podnieś z tego dołka zauważyłem że mam słabsze oceny że nie mam perspktyw i pogadałem z chłopakami z gildi i powedziałem że na pewien czas musze skończyć z wow`em chłopaki przyjeli to do siebie i oni też zaczeli myśleć nad tym i też skończyli z wow`em lecz nasze kontakty nie uległy pogorszeniu zawsze siedzimy na ventrillo i sobie pogadamy też sa rózne zjazdy itp. Dlatego moim zdaniem to sie na poczatku wydaje że to tak da sie rozgraniczyc ja do tej gry mam duży sentyment jest bardzo dobra grą ,lecz bardzo chłonna ja miałem szczeście że z tego wyszedłem ale nie wiadomo jak by to było gdy bym jeszcze grał może bym nie skonczy wogóle szkoły nie wiem ale nie ma co gdybać odbudowałem też moja duchowść i teraz jest wszystko dobrze moim zdaniem da sie wszystko naprawic nie ma rzeczy nie możliwych 